Wyspa Hipokratesa

Categories Grecja

Każdy z nas ma swoje „ Wyspy szczęśliwe”, miejsca do których powracamy myślami w różnych momentach naszego życia. Zbudowana ze wspomnień enklawa, w której czas się zatrzymał, radość nie przemija, a szarość i smutki rozmywają się w promieniach słońca… . Często jednak mamy to szczęście, że możemy powrócić i na nowo cieszyć się odkrywaniem miejsc, w których dane nam było przeżyć tak wiele radości… .Mój pobyt w Grecji to przemierzane kilometry, odwiedzane przeze mnie miejsca, spotkania, nowe znajomości… . To jednak nie wszystko. Z czasem pojawiły się emocje, całe mnóstwo pozytywnych odczuć i ten obraz na zawsze pozostał w moim sercu. Brzmi nieco patetycznie, ale z całym przekonaniem zwę Grecję moim „ drugim domem”. Wyjechałam tam jako uczestniczka programu Sokrates- Erasmus, powróciłam zafascynowana pięknem przyrody, kulturą, smakiem i zapachem Grecji, zakochana w pięknym głosie Giannisa Ploutarxos ( Γιάννης Πλούταρχος) :-). Odnalazłam moje „Wyspy szczęśliwe”, powracam do nich myślami i o ile mam możliwość, zwiedzam wciąż nowe zakątki tego fascynującego kraju. Tym razem opowiem Wam o wyspie Kos.

 To tutaj urodził się „ojciec medycyny” czyli Hipokrates. Oprócz pięknych plaż, wyspa słynie z wielu zabytków.

Duże wrażenie wywarła na mnie starożytna świątynia boga Asklepiona. Położona 4 km od miasta Kos, jest najważniejszym stanowiskiem archeologicznym na wyspie.

Jest to miejsce, gdzie „ ojciec medycyny” Hipokrates założył pierwszy, starożytny szpital. Położony na malowniczym wzgórzu, które przed wiekami było porośnięte cyprysami, do dziś urzeka malowniczym widokiem, jaki roztacza się ze szczytu wzniesienia. We wspomnieniach utkwił mi jeszcze jeden szczegół. Pamiętam, jak  na parkingu błąkało się całe mnóstwo kotów. Chude, zagłodzone czyhały na jakieś jedzenie od turystów.

Ze świątyni Asklepiona przenieśmy się do miasta Kos.

Jest to bardzo klimatyczne miejsce, gdzie podczas spaceru możemy odczuć na własnej skórze, że historia nie zawsze oznacza zamierzchłą przeszłość… . Przekonamy się o tym, gdy dotrzemy do Zamku Neratzia. Z jednej strony  jest pięknie otoczony morzem, a z drugiej  portem.

Spacerując po ruinach zamku czułam na sobie gorący powiew wiatru i słyszałam szum morza. Warto tu przyjść nie tylko dla samej historii tego miejsca. Roztacza się stąd bajeczny widok na miasto i na wybrzeże Turcji.

Podczas gorącego dnia najlepiej schować się pod drzewem Hipokratesa. Według legendy, medyk nauczał swoich uczniów i leczył pacjentów pod tym właśnie drzewem, które ma ponad 2500 lat.

Kiedy jestem w Grecji, zawsze marzę o rejsie statkiem. Najlepiej siedząc na pokładzie i pijąc kawę frappe. Każdy port zachęca do takiej wycieczki. Tym razem popłynęłam zobaczyć maleńką wysepkę Pserimos. Leży ona między Kalimnos a Kos na morzu Egejskim. Mieszka tam ok. 25 osób. Gdy dopłynęłam do brzegu, poczułam jakbym znalazła się na zapomnianej wyspie, gdzie jest tylko plaża i  kilka domków. Nie było tłumu turystów, więc mogłam usiąść i wsłuchiwać się w ciszę.

Następnie popłynęłam na wyspę znaną z połowów gąbek czyli Kalimnos. Mnie urzekła przede wszystkim malowniczym krajobrazem. Spacerując wśród wzgórz, porośniętych tymiankiem i oregano, czułam spokój. Czas płynął leniwie, dzięki czemu w pełni mogłam cieszyć się każdą chwilą.

Odkrywając wyspę Kos, warto też wybrać się do górskiej osady o nazwie Zia. Dojazd do tej wioski jest bardzo ciekawy ,gdyż wąska i kręta droga pnie się w górę  pośród pięknych ogrodów i zagajników drzew. Pamiętam ogromną ilość straganów z przyprawami  i pamiątkami oraz tawernę, w której sączyłam lemoniadę.

Pod koniec mojego pobytu na wyspie, pojechałam zobaczyć miasto Kefalos, położone w zachodniej części wyspy. Są tam bardzo ładne, piaszczyste plaże (Marcos i Paradise beach),  na których można przyjemnie spędzić popołudnie. Blisko nich są tawerny i leżaki ,więc  warto tu przyjechać i cieszyć się pięknym widokiem, czystą plażą.